środa, 22 stycznia 2014

FotoTeke(a), czyli zdjęcie dnia

Niestety zima dotarła również na południe Polski. Zawalony śniegiem Kraków pozdrawia tych, którym wiatr w oczy i uszy wieje! :-)

Hadjibek 2012 (Melebirgut - Hanna Shael)
© A. Avramenko

sobota, 18 stycznia 2014

Zimowe treningi dwulatków w Piatigorsku

O takich malowniczych, zimowych obrazkach jak przyprószony śniegiem piatigorski tor, można w Polsce na razie pomarzyć. To znaczy, zależy kto, bo ja osobiście zimę lubię tylko, gdy nie mam żadnych obowiązków związanych z pracą, szkołą czy czym tam jeszcze. Wiosno trwaj!

Achał-tekińcom zima nie jest straszna. Dwulatki (i nie tylko oczywiście!) w najlepsze trenują do pierwszych wiosennych startów. Nie od dzisiaj wiadomo, że mam szczególną słabość do wychowanków Alexandra Klimuka ze Stawropolskiego Konzawoda. Zatem na zdjęciach autorstwa (tradycyjnie) Aleksieja Avramenki można zobaczyć młodzież przede wszystkim z tej właśnie stadniny.

Dorsakar i Parlan

Niedawno jeszcze biegały i rozrabiały przy matkach, a teraz zrobiły się z nich dostojne rumaki i niedługo będą zapewne wygrywać wyścigi. Nawiasem mówiąc, właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że wkrótce będą się rodzić maluchy z rocznika 2014... U Leonida Babaeva kilka dni temu przyszło już na świat pierwsze źrebię.

Zawsze ma się jakiegoś faworyta, swojego ulubieńca. Mój wybór wśród stawki treningowej, zaskoczył trochę mnie samą. Nie lubię kasztanów! A ten młody dżentelmen jest tak soczyście rudy, że płonie jak ogień na tle zimowej aury. Mowa o ogierku imieniem Resim. Ma wszystko, co powinien posiadać koń achał-tekiński: egzotyczny typ, nienaganną budowę, urodę i coś, co może sprawić, że będzie gwiazdą - cenny rodowód.

Resim i Muslim Kan

Malowany kasztanek jest synem coraz bardziej docenianego Gazancha, ogiera sprawdzającego się jako ojciec koni wyścigowych, który sam reklamuje się poprawnymi wynikami na torze: 1xI, 3xII, 4xIII, 2xIV. Z jego potomstwa z bardzo dobrej strony zdążyły się już pokazać: Rangun, Yasnyi, Magas i Feride.

Resim

Ze strony matki - Romantiki, córki przedwcześnie padłego i nieodżałowanego Akvamarina, rodowód Resima prezentuje się równie okazale. Sama Romantika biegała 9 razy, z czego 3 razy była pierwsza, 2 razy druga i 2 razy trzecia. Jest wnuczką epokowego Gaigysyza.

Resim i Muslim Kan

Konik jak laleczka, a oprócz tego pewnie o dużej wartości użytkowej. Turkmeńskie przysłowie mówi, że koń z czterema skarpetkami jest niewiele wart. A co dopiero z takimi aż po stawy! ;-) Na szczęście historia nie jeden raz pokazała, że minęło się to z prawdą. I oby było tak też w tym przypadku.

Kolejny z młodych panów, to Hadjibek. Jestem zdania, że koń achał-tekiński powinien mieć "normalne" umaszczenie. Wszelkie udziwnienia typu wielkie, fantazyjne odmiany na głowie, białe plamy sabino czy wysoko malowane nogi do kompletu sprawiają, że mam mocno mieszane uczucia do takiego konia.

Hadjibek

Hadji otrzymał swoją maść w spadku po matce - klaczy Hanna, trochę skromniej malowanej niż syn, wyhodowanej w stadninie Shael, w której rodziło się wiele podobnie umaszczonych koni. Alexandr Klimuk kupił ją od Leonida Babaeva przeczuwając najwidoczniej, że może to być dobre wsparcie dla jego stada wybitnych matek. Rozmnażanie koni o sporym zasięgu wzoru sabino czy wręcz z plamami na innych częściach ciała niż głowa i nogi, może być w tej rasie zgubne. Istnieją przypadki, gdy źrebięta pochodzące z takich kojarzeń posiadały wady genetyczne. Mam więc nadzieję, że w przyszłości, gdy hodowcy staną przed wyborem użycia Hadjibeka w hodowli, wykażą się wyczuciem i ostrożnością. A póki co, wszystkiego najlepszego dla niego! Wszak jest to naprawdę kawał dobrego konia!

Hadjibek

Hadji jest synem debiutującego w hodowli, młodego reproduktora Melebirguta, urodzonego w Stawropolu. Malowany ogierek jest pierwszym i jak na razie jednym z dwóch jego potomków - w 2013 roku urodziła się po nim klaczka Oshma. Melebirgut nieźle biegał na torze, ale z sukcesami głównie jako dwulatek. Jest to ogier bardzo lekki, niezwykle urodziwy i szlachetny. Godny reprezentant rodu swego wielkiego przodka - ogiera El. Niesie w sobie wartościową krew Piastra i Orlana - jednego z najlepszych reproduktorów ostatnich lat. Z takimi warunkami Hadjibek jest wręcz skazany na sukces.

Kolejnym młodzianem wdrażanym do pracy na torze jest Parlan. Gniady, dość eteryczny ogierek z linii Gelishikli również ma mocno wyścigowy rodowód, gdyż jego ojcem jest Shahid (Dorkush - Shohle), ogier o wybitnych osiągnięciach wyścigowych (13xI, 7xII, 3xIII, 1xIV), a przy tym niesamowitej urody (Czempion Rosji). Matka Parlana, Pinega (po Gaidamak) również może pochwalić się sukcesami - na 14 startów, 4 razy przecięła celownik jako pierwsza, 2 razy jako druga oraz 5 razy jako trzecia.

Parlan

Bardzo lubię typ urody jaki prezentuje Parlan. Mimo że najbardziej fascynują mnie u koni achał-tekińskich "smocze oczy", to jego duże, wyraziste i błyszczące ślepia niesamowicie mnie urzekły i przypominają mi spojrzenie słynnego reproduktora Dornazarbek - z tej samej linii męskiej, co nasz bohater. Te oczy w połączeniu z długą, nieco "ostrą" w kształcie głową, dają powalający efekt.

Parlan

Ze stawropolskiej stawki młodzieży spotkać można jeszcze w Piatigorsku kolejnego przedstawiciela płci męskiej - Dorsakara oraz klaczkę Raimondę.

Dorsakar i Parlan (uszy <3)

Dorsakar to drugi z synów Gazancha jaki poszedł w trening w tym roku. Z niecierpliwością czekam na pierwsze starty, ponieważ młody jest od Merver (Karar - Millet), która co sezon daje konie plasujące się w wyścigowej czołówce. Jej najbardziej znanym potomkiem jest pięcioletni Zhemchug, który tylko w ubiegłym roku na 5 startów był pięć razy drugi.

Dorsakar i Parlan

Na najświeższe zdjęcia z Piatigorska załapała się też jedna z nielicznych dam w tym gronie - izabelowata Raimonda. Ta elegancka klaczka to kolejny przykład konstruowania rodowodu, by oprócz urody i typu, uzyskać dzielność wyścigową.

Raimonda

Raimonda jest efektem połączenia ojca wyścigowych czempionów - Piastra (Polot - Pudokhan) i równie uznanej w tej materii Rapsodii (Pion - Rampa). Jedyny ogier maści cremello jaki kryje u Alexandra Klimuka biegał 16 razy, z czego 7 razy był pierwszy i zawsze plasował się na płatnych miejscach. Rapsodiya to kura znosząca złote jajka, marzenie każdego hodowcy, chcącego dochować się utytułowanych na torze koni. Jak do tej pory, dała 8 źrebiąt, z których aż 5 to wyścigowa śmietanka. Wiele wskazuje na to, że najmłodsza dwójka - Raimonda i jej o rok młodszy półbrat Rarog (po Piastr) też pójdą w ślady swego słynnego rodzeństwa.

Raimonda

W Rosji nadal zimno, niech młodziaki się hartują i na wiosnę pogonią weteranów! :-)

© A. Avramenko

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Paradna 1990-2014

Nie będzie achał-tekińsko. Będzie po prosto końsko. I niestety smutno. Dzisiaj, w swoją najdłuższą drogę udała się Paradna, wielkopolska klacz, która od wielu lat dzielnie służyła miłośnikom koni i jeździectwa w Stadninie Koni Stary Młyn.

 Paradna na pastwisku z innymi klaczami, rok 2007, 
fot. J. Przybylski

Jest to także mój osobisty smutek, gdyż nie zliczę ile razy, ta poczciwa kobyła użyczała mi swego grzbietu. Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Starego Młyna w 2003 roku, ona już tam stała i jak się dowiedziałam później była tam co najmniej od 1995 roku. Zatem jest to szmat czasu i końskiej historii. Przyszła na świat 31 października 1990 roku, najprawdopodobniej (nie potwierdziłam tego na 100%) w SK Dobrzyniewo, jako córka ogiera Banita sp (Nakrofan - Bireta po Brennus) i pełnej krwi angielskiej klaczy Powaga xx (Dargin xx - Przekora xx po Saragan xx). Niewiele wiem o jej przeszłości, podobno za młodu ścigała się na Partynicach, co jej całkiem prawdopodobne, bo w połowie była folblutką. Z drugiej jednak strony, nie jestem pewna czy taki kolos o wzroście 176 cm w kłębie ogarnąłby swoje nogi i ciało na torze. ;-) Podobno także została uratowana z rzeźni przez swoją wieloletnią właścicielkę, panią Irinę Kaźmierczak, która dostrzegła w niej coś niezwykłego, stając się jednym z jej ulubionych wierzchowców.

Młode i piękne - p. Ira i Paradna kilkanaście lat temu

Paradna zawsze była największym koniem w stajni, ale charakter miała tak łagodny, że wsiadały na nią nawet małe dzieci. Nosiła dość wygodnie i zazwyczaj nigdzie jej się nie spieszyło. Czasem potrafiła jednak pokazać różki, ale generalnie była końskim aniołem. Nie miała niestety końskiego zdrowia, często imały się jej kolki i dokuczała jej flegmona lewej tylnej nogi, miała problemy z utrzymaniem wagi. Jednak za okazane jej serce, potrafiła się odwdzięczyć i dawała z siebie wszystko dzielnie pracując w rekreacji.

Ira-generał ;-), rok 2007

Jej historia ma pewien achał-tekiński detal, bowiem w 1996 roku dała źrebaka po Pelhanie, karego ogierka, którego nazwano Pikador.

Pikador z matką

Mały okazał się ciekawym mixem swoich rodziców. Jako młody koń prezentował suchy typ charakterystyczny dla konia achał-tekińskiego, przy wzroście i odmianach żywcem zdjętych z matki. Gdy podrósł nabrał masy i zdecydowanie bardziej przypominał wielkopolaka z egzotyczną nutą achał-tekińca. Po kilku latach spędzonych w stadninie został sprzedany i trochę skakał w sporcie, ale słabe nogi wykluczyły go z tej dyscypliny sportu. Dzisiaj należy do  p. Anny Łaty i pozostaje w treningu westowym.

Paradna 31/10/1990 - 06/01/2014